Samorząd
PILNE

Słowo na nowy rok

Dlaczego niedawno podnieśliście gminne podatki? Rząd, choćby w osobie ministra Michała Dworczyka – szefa Kancelarii Premiera mówi, że dzięki uszczelnieniu systemu podatków dochodowych do samorządów trafiło średnio rocznie około 6,5-7 mld zł więcej, a samorządy ciągle mówią o złej sytuacji finansowej. Więc jak to jest? Samorządy mają więcej pieniędzy…

Elżbieta Radwan:

…I jeszcze więcej zadań, a rząd ciągle przerzuca na nas kolejne. Lawinowo rosną wydatki samorządów, na pierwszym miejscu jest tu oświata – dzisiaj już średnio co trzecią złotówkę miasta przeznaczają na szkoły i przedszkola. A dochody samorządów spadają m.in. ze względu zmiany w  podatku dochodowym od osób fizycznych. Apelowaliśmy do rządu o rekompensatę, ale nam jej odmówiono, mimo że zostawiono zadania, które z tych środków musimy realizować. Rosną ceny energii i ceny usług, np. odbioru i zagospodarowania odpadów. Jesteśmy więc zmuszeni ciąć wydatki wszędzie tam, gdzie się da. Na pierwszy ogień idą inwestycje, te wyczekiwane przez mieszkańców, np. budowa i remont dróg. Kultura, sport – lista jest długa. Część samorządów próbuje się ratować zwiększając zadłużenie, ale nie da się tego robić w nieskończoność.

„Inwestujemy w przyszłość Polski, dlatego inwestujemy w nauczycieli i w oświatę” – zapewniał w expose premier Mateusz Morawiecki. Mówił też, że już w tym roku rząd PiS wydał więcej środków na edukację niż jego poprzednicy w ciągu ostatnich czterech lat. To to o co wam samorządowcom chodzi?

ER: Zgadzam się z premierem, że inwestycja w oświatę to inwestycja w przyszłość. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego rząd nie zapewnia nawet środków na wydatki płacowe w oświacie. Media piszą już wprost, że oświata pożera samorządowe budżety. W miastach idzie na ten cel średnio co trzecia złotówka, w niektórych gminach wydatki na oświatę to nawet 40 proc. wydatków. 

Koszty o których mówię to m.in. podwyżki dla nauczycieli, dla tzw. pracowników niepedagogicznych, dowóz dzieci do szkół. One rosną dużo szybciej niż subwencja oświatowa, czyli pieniądze od rządu. Eksperci wskazują, że jeśli utrzyma się dotychczasowa tendencja, to już niebawem rządowe środki finansowe będą pokrywać jedynie połowę wydatków na oświatę i wychowanie. A kto ma dopłacić? Oczywiście samorząd. Ale kosztem czego? Z tym dylematem zostajemy sami.

Wiceminister środowiska Sławomir Mazurek stwierdził niedawno, że podwyżki opłat za odpady to nie wina rządu, który dał samorządom dużo narzędzi, w tym uwolnił rynek co spowodowało likwidację monopoli. Według niego to samorządy mają wieloletnie zaniedbania w organizacji, a właściwie opóźnianiu wejścia przepisów, o których było wiadomo od lat. I nie chciały podjąć tego wysiłku, tylko wybierają najprostsze rozwiązanie, jakim jest przerzucenie kosztów na mieszkańców.

ER: System gospodarki odpadami komunalnymi jest dużo bardziej skomplikowany, niż minister próbuje to przedstawiać. Jego organizację określają przepisy uchwalane na poziomie centralnym, na co samorządy nie mają wpływu. Zarówno samorządy jak i przedsiębiorcy zajmujący się zagospodarowaniem śmieci muszą się w tym gąszczu odnaleźć. Przepisy są co chwila zmieniane, stąd koszty przedsiębiorstw z branży odpadowej, za co
w efekcie płacą mieszkańcy.

W 2019 r. zrealizowaliśmy wszystkie zakładane cele. Dodatkowo uporządkowaliśmy Wieloletnią Prognozę Finansową i podjęliśmy wiele strategicznych decyzji, które pozwolą nam przetrwać ten niepewny dla samorządów czas. 

Ten system nie tkwi w próżni. Wpływa na niego wiele czynników niezależnych od samorządu, np. dziesięciokrotny od 2015 r. wzrost opłaty marszałkowskiej za składowanie odpadów – aż do 270 zł za tonę. Samorządy mają duże trudności ze zbyciem surowców wtórnych przeznaczonych do recyclingu, spadają ceny sprzedaży wyselekcjonowanego materiału do wtórnego przerobu. Do tego nieuzasadnione zaostrzenie przepisów o instalacjach przetwarzających i zagospodarowujących odpady, które podnosi koszty: skomplikowany monitoring, zabezpieczenia finansowe, nowe wymogi względem miejsc magazynowania itp., są problemy z zagospodarowaniem około 1/3 odpadów, których nie wolno składować na wysypiskach, a która może być zutylizowana tylko w spalarniach lub cementowniach.

Mówimy teraz o skali ogólnopolskiej. A jak do tego wyzwania pochodzi gmina Wołomin?

ER: Od wielu lat podejmujemy starania, które zdaniem ministerstwa środowiska (obecnie ministerstwa klimatu) powinny obniżać koszty funkcjonowania systemu, od dawna prowadzimy działania edukacyjne wśród mieszkańców, którzy już kilka lat segregują odpady na pięć frakcji. Aplikujemy o środki na rozbudowę systemu, ale podległy ministerstwu Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska opóźnia przyznanie środków. Powodzeniem cieszy się w Wołominie punkt, w którym można oddać rzeczy do powtórnego wykorzystania, czyli tzw. Rzeczyzmiana. Kolejne projekty w przygotowaniu.

Nie uważam, żebyśmy w związku z tym „zasłużyli” na podwyżkę cen, a jednak w lutym tego roku musiała ona nastąpić, bo problem jest skomplikowany i złożony. Żeby zatrzymać wzrost cen za zagospodarowanie odpadów
i opłat dla mieszkańców potrzebny jest dialog wszystkich zainteresowanych, zarówno strony rządowej, samorządowej, jak i przedsiębiorców z branży odpadowej.

Potrzebny jest „okrągły stół odpadowy”, przy którym będzie można poszukać dobrych i mądrych rozwiązań.

Udało się w tym roku zrealizować wszystkie zakładane inwestycje? I co planujecie na kolejne lata, skoro mówi pani, że jedną z konsekwencji braków w gminnym budżecie będzie zmniejszanie skali inwestycji?

ER: W 2019 r. zrealizowaliśmy wszystkie zakładane cele. Dodatkowo uporządkowaliśmy Wieloletnią Prognozę Finansową i podjęliśmy wiele strategicznych decyzji, które pozwolą nam przetrwać ten niepewny dla samorządów czas. W planowanym na 2020 r. budżecie zmniejszyliśmy wydatki bieżące i wdrożyliśmy oszczędności, ale nie kosztem zaniechania inwestycji – jedynie zwolniliśmy ich tempo. Wśród największych inwestycji, które zakończymy w 2020 r. warto wymienić budowę przedszkola przy Szkole Podstawowej nr 7 w Wołominie i rozbudowę Szkoły Podstawowej w Zagościńcu, które są dowodem na to, że oświata jest dla nas priorytetem, nawet przy niewystarczającym wsparciu rządowym.
Nie pozwolimy tu na żadne zaniedbania.

Dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności i urzędników polityka społeczna Wołomina stoi na bardzo wysokim poziomie.

Czy ograniczenia w budżecie będą dotyczyły też kwestii społecznych? W jakie projekty w tym roku angażował się wołomiński samorząd?

ER:  Dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności i urzędników polityka społeczna Wołomina stoi na bardzo wysokim poziomie. Wielki szacunek i uznanie należy się m.in. Wołomińskiej Radzie Seniorów, Komitetowi Rewitalizacji oraz Radzie Pożytku Publicznego, którym dziękuję za pomysły, zaangażowanie i ciężką pracę na rzecz gminy. Udział mieszkańców
w procesie decyzyjnym, projekty obywatelskie, czy wreszcie działania na rzecz seniorów są kluczowe w strategii zrównoważonego rozwoju, którą efektywnie wdrażamy od kilku lat.

Razem z urzędnikami uznaliśmy, że ograniczenia budżetowe nie mogą mieć znaczącego wpływu na projekty partycypacyjne, z których Wołomin może być dumny. 

Dlatego zapewniam, że projekty Wołomińskiego Budżetu Obywatelskiego będą realizowane zgodnie z planem. Utrzymamy konkursy dotacji dla NGO, klubów sportowych i zadań dotyczących ochrony zdrowia. Wychodząc naprzeciw potrzebom rodziców, w budżecie znalazło się 254 400 zł na dofinansowanie opieki nad dziećmi do lat 3. Nadal będzie można liczyć na dofinansowanie rewitalizacji podwórek
w ramach programu Wołomin Odnowa.
W 2020 r. uruchomimy też Fundusz Senioralny, którego celem będzie stałe wspieranie organizacji i klubów senioralnych. Planujemy uruchomić pilotaż związany z teleopieką oraz badania profilaktyczne dla osób starszych.

I na koniec: co z przyszłorocznymi obchodami stulecia Bitwy Warszawskiej? Kiedy powstanie Muzeum? Na razie chyba w Warszawie powstaje łuk triumfalny?

ER:  Nie jest przesądzone, czy to będzie łuk triumfalny. Stolica ogłasza właśnie konkurs na koncepcję pomnika. A jeśli chodzi o muzeum
w Ossowie – działamy. 

W listopadzie powołaliśmy – z mojej inicjatywy – samorządowy komitet na rzecz upamiętnienia Bitwy Warszawskiej 1920 r. Do udziału zgłaszają się kolejne gminy leżące na terenie ówczesnych walk, baz Wojska Polskiego i zaplecza działań. Wśród nich jest Warszawa, bo my nie rywalizujemy na pomniki, tylko współpracujemy. 

Moją inicjatywę poparło Stowarzyszenie „Metropolia Warszawa” oraz Związek Miast Polskich zrzeszający 325 gmin. Liczymy, że uda nam się przekonać Pana Prezydenta Andrzeja Dudę, żeby przewodniczył tej szerokiej inicjatywie, i doprowadzić do wspólnych obchodów setnej rocznicy tego wielkiego polskiego zwycięstwa. 

W planowanym na 2020 r. budżecie zmniejszyliśmy wydatki bieżące i wdrożyliśmy oszczędności, ale nie kosztem zaniechania inwestycji

A jednym z głównych punktów tych obchodów powinno stać się otwarcie w sierpniu 2020 r. w Ossowie Muzeum Bitwy Warszawskiej, obiecanego publicznie przez dwóch kolejnych ministrów Obrony Narodowej. Nie dalej jak
 5 grudnia wicepremier Piotr Gliński zadeklarował, że jest dobra wola, aby realizować muzeum w Ossowie. Czasu już bardzo mało, a zatem będzie to realny sprawdzian, jak władza centralna wywiązuje się ze składanych obietnic.

Dziękujemy za rozmowę!   Ⓟ

Pokaż więcej

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też:
Close
Back to top button
X

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker