Czysty WołominNewsWywiad

Jaka jest prawda o odpadach?

Rozmowa z Jarosławem Kubałą, prezesem
Miejskiego Zakładu Oczyszczania w Wołominie

Od wielu miesięcy jesteśmy świadkami zamieszania w sferze gospodarki odpadami – co jest główną przyczyną takiego stanu rzeczy?

W sferze gospodarki odpadami działa wiele podmiotów, uczestnikami całego procesu, na końcu którego jest zagospodarowanie odpadów, ich utylizacja czy wykorzystanie surowców wtórnych, jesteśmy nie tylko my, wytwarzający te odpady. Są to również producenci opakowań, firmy zajmujące się zagospodarowaniem surowców wtórnych i utylizacją odpadów, ale też samorządy, które odpowiedzialne są za właściwe zebranie i przekazania do zagospodarowania naszych śmieci. O tym, w jaki sposób podmioty te funkcjonują w całym procesie decyduje ustawodawca, ustalając zasady poprzez odpowiednie przepisy. Dzisiejsze zamieszanie w sferze odpadowej to efekt wieloletnich zaniedbań kolejnych rządów i gwałtowne przyspieszenie zmian w obliczu kar, jakie mogą grozić Polsce za nieosiągnięcie określonych przepisami poziomów odzysku i recyklingu. W związku z tym od ponad roku co chwila zmieniane są przepisy, a robią to urzędnicy, którzy niekoniecznie wiedzą jak ten system funkcjonuje w rzeczywistości. Nie da się czegoś zmienić na lepsze w taki chaotyczny i histeryczny sposób. Potrzebny jest dialog wszystkich uczestników tego procesu. Samorządy coraz częściej mówią o konieczności napisania tych przepisów na nowo. Ale odpady to też problem globalny, od czasu kiedy rynek chiński zamknął się na surowce wytworzone z odpadów, jest problem z ich zagospodarowaniem. W krajach zachodnich w odróżnieniu od Polski producenci opakowań uczestniczą w znacznej mierze w kosztach zebrania i zagospodarowania powstałych odpadów . W naszym kraju dopiero teraz rząd przystępuje do zmiany przepisów w tym zakresie. Do tego czasu cały koszt zebrania i zagospodarowania odpadów powstałych z opakowań ponosimy my, konsumenci. Podam tylko taki przykład, na początku 2019 r.  Spółka za wysortowaną tonę kartonu czy gazety dostawała ok. 400 zł, w styczniu tego roku było to już 10-20 zł, obecnie recykler zaproponował 1zł. Większość sortowni w Polsce już dopłaca za papier. Taką samą sytuację mamy z folią. W całym tym zamieszaniu nikt nie przewidział jeszcze jednej rzeczy, nam Polakom żyje się lepiej, więcej kupujemy, konsumujemy i w związku z tym wytwarzamy więcej odpadów. Za tym nie poszła budowa nowych instalacji, w których te odpady można by zagospodarowywać. Tylko w naszej gminie w ciągu ostatnich kilku lat ilość odpadów zmieszanych wzrosła ponad 100%.

Proszę podać główne przyczyny wzrostu stawek za wywóz śmieci. Czy to wina samorządów?

Na tak dynamiczny wzrost cen, a co za tym idzie opłat dla mieszkańców, mają wpływ przede wszystkim: wzrost kosztów zagospodarowania odpadów na instalacjach komunalnych, niewystarczająca liczba instalacji komunalnych, trudności ze zbyciem surowców wtórnych przeznaczonych do recyclingu i spadek cen ich sprzedaży, problemy z zagospodarowaniem odpadów, których nie wolno składować na wysypiskach, brak konkurencyjności wśród firm zajmujących się odbiorem i zagospodarowaniem odpadów, wzrost opłaty marszałkowskiej za składowanie odpadów ze 170 zł do 270 zł za tonę w stosunku do 2019 r., małe zaangażowanie producentów opakowań w ograniczenie ilości odpadów, niestabilność prawa, która zostaje wkalkulowana w koszty przedsiębiorców.

Jak to całe zamieszanie wpływa na rynek? Czy MZO odczuwa już skutki tego zamieszania?

Tak trudnej sytuacji na rynku śmieciowym jeszcze chyba nie było, od kiedy zajmuję się odpadami. Jeszcze w zeszłym roku za przekazane do recyklingu odpady otrzymywaliśmy zapłatę, teraz to my musimy dopłacać i cieszyć się, jeśli w ogóle uda nam się znaleźć odbiorę na konkretny odpad. Wbrew temu, na co wskazuje rząd w tej chwili nie ma w Polsce rynku surowców wtórnych. Ostatnia zmiana ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zniosła regionalizację i od tej pory śmieci mogą być wożone  po całym kraju. Zamierzeniem ustawodawcy było uwolnienie rynku i obniżenie cen na zagospodarowanie odpadów, zwiększenie konkurencyjności. Efekt okazał się odwrotny, zamiast obniżki cen mamy wyrównanie cen do tego wyższego poziomu – teraz wszyscy w całej Polsce płacą już więcej, a śmieci np. z Warszawy jadą do Rzeszowa, a śmieci z Rzeszowa muszą szukać innej instalacji w kraju. Dodatkowo zmieniające się wciąż przepisy, a co za tym idzie coraz większe obostrzenia dla firm zajmujących się gospodarką odpadami powodują, że koszty funkcjonowania takiej firmy jak MZO rosną. Tylko na dodatkowy monitoring, zabezpieczenia przeciwpożarowe musieliśmy wydać w ubiegłym roku ponad 170 tysięcy złotych, do tego zakup oprogramowania do ewidencji gospodarki odpadami wraz z wymianą sprzętu to kolejne 120 tysięcy złotych.

Mamy jako miasto własną spółkę „od śmieci”, jaką jest MZO, mamy też własne wysypisko. A i tak w ostatnim czasie nastąpiła podwyżka opłat za odbiór i zagospodarowanie odpadów. Dlaczego tak się dzieje?

Podstawową korzyścią, jaką ma Wołomin z racji posiadania swojej spółki jest pewność, że nie będzie u nas drugiego Neapolu, że odpady zostaną odebrane i zagospodarowane w prawidłowy sposób i za jak najmniejszą stawkę. Jak widać chociażby w gminach naszego powiatu, stawki w Wołominie należą do najniższych w regionie. Dajemy zatrudnienie prawie setce osób, z czego większość pochodzi z gminy Wołomin. MZO jako spółka prawa handlowego startuje w przetargach i na równi z innymi firmami ubiega się o zamówienia. W ostatnim przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów w Wołominie ofertę złożyło tylko MZO, żadna inna firma nie wystartowała.. Wzrastają koszty prowadzenia działalności, wzrosła płaca minimalna, rosną ceny prądu i paliw a odpady zbierane z Wołomina muszą być przekazane do właściwych instalacji i jest to główna przyczyna wzrostu tzw. opłaty śmieciowej. W 2019 cena jednej tony odpadu zmieszanego wynosiła ok. 600zł/Mg, obecnie kształtuje się na poziomie 900-1000 zł/Mg, a jedna z ofert, jaką dostała Spółka wynosiła 1090zł/Mg. A to jest dopiero początek roku i jestem pewien, że te stawki wzrosną. Jeżeli energetyka nie zacznie palić odpadów tak jak to się dzieje w innych krajach Europy, to nie poradzimy sobie z odpadami. Tak jak wspominałem, w tej chwili praktycznie nie zarabiamy na surowcach wtórnych. Jeśli chodzi o wysypisko, to decyzja o jego budowie zapadła w 2013 r., wtedy też zapadła decyzja o zaciągnięciu kredytów na jego budowę, te kredyty spłacamy cały czas i stanowią one duże obciążenie dla Spółki. Oprócz podatków, połowa opłaty środowiskowej, jaką Spółka odprowadza do Urzędu Marszałkowskiego wraca do budżetu Gminy, a są to niemałe pieniądze. Żeby zapobiec dalszym wzrostom cenowym na rynku odpadów, frakcje odpadów nadające się do spalenia powinny spalać nie tylko typowe spalarnie, ale także elektrownie i ciepłownie. Oczywiście po uprzednim dostosowaniu do tego procesu. Korzyść z tego jest podwójna, przede wszystkim tania energia i brak podwyżek w odpadach. Dodatkowo bardzo ważny aspekt środowiskowy, więcej podmiotów mogłoby przejść z tradycyjnych źródeł ogrzewania na ogrzewanie sieciowe. Opłata opakowaniowa, jaką powinien ponosić producent opakowań powinna trafiać bezpośrednio do podmiotów, które zajmują się jego zbieraniem przetwarzaniem i recyklingiem. Jeżeli te zmiany nie nastąpią, przyszłość rynku odpadowego w Polsce widzę w czarnych barwach. Dziękuję za rozmowę Ⓟ

Pokaż więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close
Close

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker