2/2021KulturaLudzie z pasją

Biorę nożyczki i wycinam

To zajęcie pozwala mi odpoczywać, w tym roku rozdałam już przyjaciołom i znajomym ponad 200 wycinanek wielkanocnych – o swojej wielkiej pasji opowiada nam Gabriela Czarnecka.

Przygoda z wycinankami rozpoczęła się w dzieciństwie. Cała rodzina była uzdolniona muzycznie i tylko jedna Gabrysia wykazywała plastyczne zdolności. Nie był to jednak dobry czas na rozwijanie dziecięcych talentów. 

Gabrysia urodziła się kilka lat po wojnie we Wrocławiu, życie w mieście dopiero się organizowało, każdy myślał o przetrwaniu, zainteresowania artystyczne były na dalszym planie. Z wycinankami zapoznała się w szkole, na zajęciach technicznych. Wszystko wydawało się takie proste: wystarczył papier i nożyczki. Wycinać uczyła się sama, zawsze była samoukiem. Od samego początku prace były udane, Gabrysia obdarowywała nimi rodzinę, przyjaciół, znajomych. 

Do dzisiaj jej pierwsze wycinanki zdobią ściany rodzinnego, wrocławskiego domu. Tylko w szkole jej prace były bardzo nisko oceniane, bo nauczycielka nie mogła uwierzyć, że ich autorką jest Gabrysia. Podejrzewała, że dziewczynce pomaga starsze rodzeństwo, a było dokładnie na odwrót. 

Ludzie chcą działać i czuć się potrzebni

Dzisiaj Gabriela Czarnecka jest uznaną artystką, ma na koncie setki prac plastycznych, tysiące wycinanek, udział w wielu plenerach malarskich, prowadzenie warsztatów dla dzieci i młodzieży oraz seniorów i osób niepełnosprawnych. Niezwykle aktywna, była wiceprzewodniczącą Stowarzyszenia Marynistów Polskich, obecnie działa w Mazowieckim Forum Biznesu, Nauki i Kultury oraz Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Twórców i Animatorów Kultury Silesia TAK ART. w Tychach. 

Współzakładała Powiatowy Klub Seniora „Życie” i wołomińskie Koło Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych. Cały czas tworzy, udziela się, pomaga (przez wiele lat była Powiatowym Rzecznikiem Praw Dziecka TPD, historię wołomińskiego Koła TPD opisała w XV tomie Rocznika Wołomińskiego). Tę aktywną działalność ograniczyła w ostatnim czasie pandemia. Mimo to w ubiegłym roku udało się zrealizować projekty dotyczące bezpieczeństwa, skierowane do uczniów.  Były też wycieczki rowerowe i wyprawy na grzyby, bo jak mówi pani Gabriela, „ludzie chcą działać, chcą czuć się potrzebni”. 

Podobne, ale nie takie same

Sama działa nieustannie i jest nam bardzo potrzebna. Obrazy i wycinanki Gabrieli Czarneckiej są ozdobą niejednego domu, niejednej instytucji. – Wycinanki tworzę własne, autorskie. Nie mam żadnego szablonu, nie rysuję na papierze, po prostu: biorę papier i wycinam. Naprawdę, wystarczy kilka minut i świąteczna wycinanka jest gotowa. Więcej czasu, bo nawet kilka godzin, trzeba poświęcić na pracę o dużych rozmiarach, z kartonu,
w którym wycinać trzeba skalpelem. To żmudne zajęcie, ale takie wycinanki również wykonuję, zdobią ściany w różnych placówkach, na przykład w „Pulmo” przy ul. Głowackiego w Wołominie. Artystka ma swój rozpoznawalny styl, a podstawowa zasada jest taka, że nie ma dwóch identycznych wycinanek. Są podobne, ale na pewno nie takie same. 

– Nie pasuję do ram typowej wycinankarki, np. wycinanki łowickie są zawsze jednakowe, według schematu. A u mnie każdy kogut na wielkanocnej wycinance jest inny. To zajęcie pozwala mi odpoczywać, w tym roku rozdałam już przyjaciołom i znajomym ponad 200 wycinanek wielkanocnych. Chętnie dzielę się swoimi umiejętnościami, uczestniczę w warsztatach, pokazach. Ostatni rok jednak ograniczył tę działalność, w czasie pandemii niemożliwe jest dzielenie się swoją twórczością. Brakuje mi wystaw, spotkań, kontaktów z ludźmi, którym bliskie są sprawy kultury. Teraz, za pośrednictwem gazety mówię wszystkim: Zdrowych, spokojnych Świąt i do zobaczenia. 

A.B. 

Pokaż więcej

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też:
Close
Back to top button
X

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker