2/2021koszykówkaSport

Mistrzynie Mazowsza

Seniorki UKS Huragan Wołomin to zespół bardzo nietypowy: średnia wzrostu niewielka, podobnie wiek: 17-20 lat, oprócz jednego “rodzynka” – same wychowanki klubu, wołominianki. W założeniu był to skład do “ogrywania” utalentowanych i pracowitych juniorek, czasem nawet kadetek, ale ten sezon… zaskoczył.

Pierwsze w makroregionie

Już w pierwszym etapie rozgrywek wygrały wszystkie 12 spotkań – uległy im AKS ZŁY, MPKK Sokołów S.A. Sokołów Podlaski, ŁKS Łódź, SMS PZKosz II Łomianki, Lider Pruszków i KU AZS UMCS Lublin. W drugim etapie “potknęły się” wprawdzie na ÓSEMKA Lucyna Day Spa Skierniewice i przegrały trzema punktami, ale w rewanżowym spotkaniu wygrały pięcioma. Do tego wygrany dwumecz z TK Nowa Wieś i… awans z pierwszego miejsca do walki o pierwszą ligę!

Czy to sukces szkoleniowy? Piotr Dąbrowski był trenerem zarówno zawodniczek, jak i Kamili Wójcik, która prowadzi seniorski skład.

– Kamila była zawodniczką Huraganu – i to zawodniczką utytułowaną, bo w 2005 roku zdobyliśmy z juniorkami wicemistrzostwo Polski. Od początku wyróżniała się walecznością: w którymś meczu młodzieżówki z Polonią przewróciła się na boisku i złamała rękę. Zdjąłem ją z parkietu i chciałem, żeby pojechała do szpitala, ale… stwierdziła, że ma jeszcze drugą rękę i że się nigdzie nie wybiera. Do końca spotkania obserwowała mecz z korytarza, dopiero później pojechała się przebadać. Grała na “dwójce”, była moją “zawodniczką do zadań specjalnych”, bo nigdy nie odpuszczała, nawet na treningach, co czasem kończyło się urazami. 

Skąd sukces? 

– Mamy wyjątkowy zespół: młody, złożony z własnych wychowanek i Kamila wykreowała w nim wspaniałą atmosferę, którą widać na parkiecie i na ławce rezerwowych. Nieustannie zaskakuje mnie odwagą w decyzjach, choćby wpuszczaniem na parkiet młodziutkich zawodniczek – być może wynika to z tego, że sama dużo grała i zupełnie inaczej “czyta” zespół, zna emocje zawodniczek? 

Ciekawe spostrzeżenia ma Anna Banaszek, kapitan zespołu:

– Oprócz Karoliny Cimoch, która przeszła do nas z pierwszoligowego składu UW, wszystkie znamy się z wołomińskiego parkietu, miałyśmy tych samych trenerów. Szybko znalazłyśmy wspólny język, wspieramy się na parkiecie i ławce rezerwowych, ale też poza boiskiem. Nie rywalizujemy ze sobą tak, jak to się zdarza w drużynach “klejonych” z wychowanek innych klubów. 

Trenerka Kamila Wójcik:

– Z jednej strony to trudny zespół – mamy na przykład tylko jedną “rasową jedynkę”, rozgrywającą – to Daria Zach, którą czasem tylko zastępuje Ania Pietkiewicz, ale… wtedy tracimy dobrego strzelca. Z drugiej strony – wszystkie zawodniczki przeszły tę samą drogę, miały tych samych trenerów, obserwowały
i znają swoją grę od lat – to daje widoczne efekty nie tylko na boisku. Okazuje się, że to ważniejsze niż wzrost czy doświadczenie!

Najgorszy mecz w sezonie? 

– Lublin na wyjeździe, bo mecz opóźnił się o niemal godzinę i byłyśmy zmęczone przeciągającą się rozgrzewką, a ich hala jest przytłaczająco wielka, zwłaszcza w porównaniu z naszą, wołomińską. Źle wspominamy wyjazd do Łomianek, gdzie prawie przegrałyśmy no i Nową Wieś, gdzie po prostu byłyśmy zbyt pewne siebie…

W połowie kwietnia kolejny etap rozgrywek – wiadomo już, gdzie odbędzie się turniej?

– Mamy wielką nadzieję, że u nas, w Wołominie, bo na własnej hali gra się najlepiej, a we własnym łóżku śpi najwygodniej…

Pierwsze miejsce w makroregionie to znakomite osiągnięcie i nadzieja na następny dobry sezon, ale kolejne… mogą być ciężkie. Mamy wprawdzie programy ministerialne SMOK I KOSSM w których te dziewczęta uczestniczyły, ale dwa lata temu zlikwidowano klasy sportowe w SP 7, klub stracił ważne źródło “narybku”. Żeby mieć wyniki, trzeba zarzucać sieci szeroko, w całej gminie, a na to chyba po prostu nie ma pieniędzy…

Pokaż więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button
X

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker